Batman #158 – początek „Hush 2” (Opinia, opis)
Czy warto było czekać ponad 20 lat na kontynuację „Hush”, o którą nikt nie prosił? Ciężko powiedzieć po pierwszym zeszycie. W zeszłym tygodniu wystartowała kontynuacja jednej z najbardziej popularnych historii z uniwersum Batmana – „Hush 2” zaczynający się w „Batman #158”, za którą odpowiadają twórcy pierwowzoru czyli Jeph Loeb i Jim Lee.
Opis komiksu
Hush wraca do Gotham, porywa Jokera i zaczyna go brutalnie torturować. Batman, wcześniej dotkliwie poturbowany przez piranie Jokera, wyrusza na poszukiwania klauna, podczas gdy jego sojusznicy niepokoją się brakiem kontaktu z Mrocznym Rycerzem.
Opinia komiksu
Od strony wizualnej nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Jim Lee pokazuje, że nadal ma to coś. Wciąż potrafi malować Gotham z rozmachem i dbałością o szczegóły bohaterów uwypuklając ich najlepsze cechy – nawet w niekomfortowych scenach potrafią robić wrażenie swoją posturą czy układem elementów. Kadry pełne są ekspresji i detali, które przypominają, dlaczego jego kreska stała się tak rozpoznawalna. Ale o ile warstwa graficzna zachwyca, o tyle fabuła nie oferuje nic specjalnego. Wstęp wydaje się zaskakująco nijaki – historia nie ma wyraźnego celu, ważne karty są wykładane na stół co przekłada się na brak elementu zaskoczenia, akcja jest niemiłosiernie wydłużona aby upchnąć jak najwięcej nostalgii z różnych epok bez wyraźnego uzasadnienia m.in. Barbara bez powodu wskakuje w strój Batgirl, czego nie robi „od tak” na łamach „Birds of Prey”; Talia pojawia się dosłownie znikąd i znika równie szybko, nie zostawiając żadnego wpływu na rozwój akcji; dużo nużącej ekspozycji jakby historia kierowana była do nowych czytelników – momentami tłumaczyć oczywistości; Batman zaczyna zachowywać się jak egoistyczny buc dla sojuszników, a niedawno naprawił z nimi relację.
Nie czekałem na „Hush 2”, premierowy zeszyt ostudził mój „zapał”. Niemniej kibicuję twórcom, żeby się rozkręciło i poszło w dobrym kierunku.

