Absolute Batman #18 (Opis, opinia) – Koniec walki z Ivy
Pięknie rozwija się seria „Absolute Batman”, a to ujęcie z #18 wyraża wszystko!
Właściwie są dwa powody. Pierwszy, ku żadnemu zaskoczeniu, tu vendetta Batka przeciwko kolejnym złolom. Walka z Poison Ivy to jazda bez trzymanki, która tak wykręcała żołądek paskudnymi obrazami Ivy, że chciałoby się to zobaczyć w live action. Walka poza czystą rąbanką miała głębszą myśl to przekazania (chodzi o szukanie własnego „ja” przez Batka) i wyszło to na medal (no było jebnięcie w odpowiedniej chwili – DOSŁOWNIE).
Drugim powodem są historie rozgrywające się na boku. Momenty, gdzie są wyciągane znane motywy, ale tam są zagmatwane z postaciami najmniej oczekiwanymi, że wychodzą z tego ciekawe sytuacje, które mogą napędzać serię przez dziesiątki numerów. Moim numerem jeden jest wątek Trybunału Sów z matką Batka, bo jest to najmniej oczekiwane połączenie, a między słowami można wywnioskować, że Martha była (jest?) niezłą badasską (aż chce się na Bruce oprzeć motyw z kontinuum, gdzie Nightwing miał być Talonem), organizacja też postępuje dość tajemniczo, aby ukazać interesujące intrygi wokół tego.
P.S. Gordon rządzi!

