Deathstroke: The Terminator #2 (Opis, opinia)
Drugi zeszyt nowej serii o Deathstroke’u jest ok… i właściwie tylko „ok”
*TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY*
Akcja niewiele posunęła się do przodu. Przez cały komiks Slade ucieka do swojej kryjówki, żeby podleczyć się, wziąć hajs i zacząć ścigać zleceniodawcę, który zrujnował mu żyćko. Przez cały czas ściga go wcześniejszy oddział, więc nie brakuje akcji. No i idąc schematem poprzedniego zeszytu, na sam koniec jest zwrot akcji o 180 stopni, który jeszcze mocniej dołuje położenie Slade’a, ale… nowością jest wprowadzenie dwóch znanych zabójców, którzy swoimi umiejętnościami mogą mu zagrozić m.in. DEADSHOT!
Dlaczego komiks jest tylko „ok”? Właściwie fabuła niewiele idzie do przodu, a kolejne laurkowanie Slade’a, że jest niepokonanym zabijaką, który wyjdzie z każdej opresji cało i jeszcze zrobi wielkie BUM, nie elektryzuje jak wcześniej. Fajnie się na to patrzy, szybko czyta, dostarcza jakąś rozrywkę, ale na dłużej to nic szczególnego.
Jednak nie zrażam się, czekam jak się fabuła rozkręci. Zdecydowanie jest to lepsze podejście do przygód Slade’a niż ostatnie lata z naciskiem na Dark Crisis

