DC x Sonic the Hedgehog: Metal Legion #1 (Opinia, Opis)

Mam nadzieję, że pamiętaliście o premierze drugiej części crossoveru „DC x Sonic the Hedgehog„?

TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Pierwsza część była tak fajna, że z bananem na twarzy sięgnąłem po kontynuacje podesłaną mi przez ATOM Comics. I pierwszy numer jest jak najbardziej ok: sporo interakcji między bohaterami obu światów (wręcz na tym opiera się otwierający zeszyt, nie brakuje fajnych i zabawnych momentów – od energicznego wyścigu Sonica z Flashem, po komiczne spotkanie Supka, Knuclessa i jego koleżanki, kończąc na cute chwili wręczenia Batkostiumu Shadowowi przez Damiana) i zalążek prostej, ale interesującej fabuły o mniejszej skali szybko przechodzącej do mięska, ze sprytną intrygą wykorzystującą zasoby czarnych charakterów i sensownie sięgającej po więcej postaci (obu światów, różny stron barykady).

O co chodzi? Okazuje się, że po tamtych wydarzeniach, wynaleziono bramy, którymi swobodnie można przenikać z jednego świata do drugiego. Bramy są ulokowane w różnych częściach świata, więc Sonic z ekipą często wpadają do komiksowa DC (nawet tak totalnie z dupy). Batman zwęszył, że za technologię odpowiadają Luthor z Eggmanem, więc węszy podstęp i prosi Shadowa o pomoc.

Pomysł na fabułę nie jest arcy oryginalny. Ile to razy w komiksach superbohaterskich przewijał się motyw, że złoczyńca robi „bezinteresownie” coś dobrego, superbohaterowie zaczynają wokół tego węszył, bo coś na pewno musi być nie tak, złoczyńca szykuje się tak na wszelki wypadek (tu mamy zaskakujące wprowadzenie Legionu Zagłady)? Temat oklepany, możemy przyjmować zakłady jak się to potoczy…

Ale można na to przymknąć okiem. To crossover, który ma inne założenia niż tradycyjne formaty superbohaterskie, i w nich się spełnia. Poprzednia część od tych samych twórców okazała się strzałem w dziesiątkę, a tu start mamy na podobnym poziomie.

Rysunki na identycznym poziomie, co wcześniej, czyli mi graj (dynamiczna kreska, energiczny plan, umiejętne uchwycenie akcji, żywe kolory) z wyjątkiem twarzy superbohaterów, które na pojedynczych ujęciach przyjmuje dziwne kształty.

Trzymam kciuki za serię, czekam na drugi zeszyt!

Dziękuję ATOM Comics za komiks. Sklep nie miał wpływu na opinię i tekst.