The Fury of Firestorm #2 (Opis, opinia)

Drugi zeszyt „The Fury of Firestorm” za nami i… czuję w kościach, że będzie to banger wśród nowych serii.

TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Przebieg drugiego zeszytu można podzielić na dwie części: pierwsza to wykładanie przeszłości Firestorma czyt. przedstawienia obu gospodarzy, kluczowego zdarzenia i ogólnego funkcjonowania bohatera; druga część to czasy współczesne i lawina kolejnych pytań – czym właściwie jest „ja” Firestorma i jakim cudem „ja” postawiło się jednemu gospodarzowi, a drugiego dlaczego nie ma?

Na pierwszy rzut oka nie ma sensu rozgadywać się nad pierwszą częścią. Jako sama pełni czystą rolę informacyjną, co jest ok pod kątem nowych czytelników. Natomiast bardzo wiele zyskuje w połączeniu z drugą częścią, ponieważ wzmacnia znaczenie przewodnich pytań wydarzeń/serii. Pytania są mocno egzystencjalne, dotykające istnienia Firestorma i właśnie to jest najciekawsze w całej serii. Lemire głęboko wchodzi w postać, buduje skomplikowany problem egzystencjalny (ależ to współgra z okładką!), ambitnie podchodzi do bohatera potrafiąc pokazać jego złożony aspekt istnienia i jakie potrafi wywoływać to następstwa – dodając do tego klimacik dreszczowca (gęsia skórka kiedy pokazują Firestorma bez twarzy..), no wyłania się tu mocny kandydat na najlepszą serię „Next Level”

No i te rysunki… no mistrzostwo świata!