Clayface: Celebrity Dirt (Opinia)
Dzięki ATOM Comics doświadczyłem mocnego otwarcia solowej serii o Gliniaku
Yep, Clayface dostał własny tytuł i pierwszy numer sugeruje, że była to kolejna dobra decyzja ze strony DC w ramach „Next Level”! Dlaczego? Bo to coś powyżej wszelkich oczekiwań
Sam opis fabuły nie wskazuje na coś głębszego. Ot, Basil ucieka z więzienia i próbuje się odnaleźć. Ale to właśnie fragment „próbuje się odnaleźć” jest kluczem do sukcesu.
Clayface przechodzi kryzys tożsamości. Po latach przybierania wizerunków zaczął tracić własną tożsamości, czy raczej przekonanie „kim on właściwie jest”. Oliwy do ognia dolał pewien profesorek grzebiąc w jego psychice. I cały wątek jest solidnie ropizsany jak na pierwszy zeszyt, ponieważ mnóstwo tu mądrych analiz, poruszających przemyśleń głównego bohatera, nie zapominając o zderzeniu z jego przeszłością, która wiele wyjaśnia z tragizmu złoczyńcy, jego istnienia, ale też wprowadza w stan zastanowienia – ile prawdy w tym co widzimy?
Jest to pełnoprawne studium psychologiczne człowieka pokazujące ile skrywa się w tej kupie Gliny i jaką złożoną stronę reprezentuje sobą. Clayface jest wielowarstwową istotą, skrywającą wiele tajemnic, emocji i już w tym zeszycie udało się to uchwycić. Jeżeli choć trochę tego zobaczymy w filmie… będę totalnie na tak!
Jest jeszcze horrorowa część. Ucieczka Clayface’a z więzienia była pretekstem dla rysownika i kolorysty do chorej zabawy wywołującej dreszcze: paskudne kształty Clayfave, kolory i światło budujące mroczny klimat, do tego ujęcia rodem z kina grozy (przerażający uśmiech Clayface ze ściany – coś pięknie przerażającego!). Ogólnie rysunki są super, ale to sekwencja ucieczki z więzienia robi
Trzymam kciuki za serię. Pierwszy zeszyt pokazuje ogromny potencjał na pełnoprawny, mocny tytuł, a nie nastawionego wyłącznie pod promocję filmu.
Dziękuję ATOM Comics za komiks. Sklep nie miał wpływu na opinię i tekst.
P.S. Uwielbiam tę okładkę!

