Bohaterowie i Złoczyńcy DC tom 14: Superman Człowiek ze Stali

Słów kilka o 14-tym tomie kolekcji „DC Superbohaterowie i Złoczyńcy” od Hachette. Pozycji, której wierząc opisowi z tylnej okładki czy wstępie, stała na równi w księgarniach u boku „Powrót Mrocznego Rycerza” i „Strażnicy”. Zasłużenie? Przereklamowane?

Jak potoczyły się losy Clarka? Gdzie szukać szybkiego przeprowadzenia od A do domniemanego Z? Odpowiedzi udziela Byrne w „Człowiek ze Stali” opowiadając temat od początku, niekoniecznie do końca. W jego dziele poznacie tragizm planety Clarka, podróż na ziemię, wczesne lat dojrzewana z naciskiem na życie wiejskie i szkolne oraz trudy z jakimi zmagał się u początku swego kariery. To tyle słowom fabularnym.

Z dozą ostrożności podchodziłem do komiksu. Nie raz, nie dwa, rosły moje oczekiwania słysząc jaki komiks będzie wywalony w komiks, koło jakich tytułów należy go stawiać, a po lekturze miałem w głowie „serio?”. Pozytywnie zaskoczyłem się lekturą od Byrne’a. Zasłużenie jest to komiks zasługujący na popularność w czasach wydania, nadal trzymający poziom po takim okresie. Co go wyróżnia to przede wszystkim przyziemniejsze ugryzienie tematu z zachowaniu balansu pomiędzy szarą rzeczywistością, a optymizmem cechujący symbol nadziei.

Od pierwszych stron widać różnice w wizji Byrne’a. Krypton nie jest planetą tętniącą życiem, przeważającym technologią nad ziemią (mniej więcej). Jest to zdewastowana planeta, u schyłku swojej egzystencji. Byrne sporo czasu poświęcił na opowiedzenie wczesnych lat w Smallvile, ukazując Clarka jako typka korzystającego ze swoich umiejętności w czysto nastoletnich powódkach. Brakowało mi uwagi na ten okres życia Clarka z takiego konta widzenia – nadało to Clarkowi człowieczeństwa, wiarygodności.

Pozytywnie odbieram zmianę tonu historii, kiedy przeszliśmy do Supermanowania. Mało uwagi na przestępców potężnego kalibru, nacisk na przyziemniejsze „pierdółki” np. przeniesienie karetki ponad korek. W dalszym ciągu przeważa ilość czynności nakreślających dobre serca głównego bohatera, ostrożne stąpanie w temacie. Gryzło mnie wprowadzenie Batmana do tej koncepcji, co było całkowicie zbędne i można było obejść się bez tego.

Kreska Giordano jest ukłonem w kierunku klasyku ze srebrnej ery komiksu. Kreska najlepiej kojarząca mi się z komiksami, więc nie będę owijał w bawełnę – czułem się tu jak w domu.

Kolekcja Hachette nie przestaje prezentować wysoki poziom dodatków. Kolejny cenny materiał przeprowadzający czytelnika za rączkę po kulisach powstawania komiksu, opisujący sytuacją na rynku komiksowym – odniesienie do wspomnianej wcześniej wagi pozycji.

Czternasty tom kolekcji jest dubblem. Bardzo dobrym dubblem. Myślę, że to jeden z lepszych komiksów o Supermanie jaki czytałem. Kupujcie i czytajcie, jeżeli jeszcze go nie macie, jeśli macie to cóż, możecie olać. Tak czy inaczej komiks wart uwagi.