Lobo #2 (Opis, opinia)

Aktualna seria „Lobo” to ZŁOTO po dwóch zeszytach!

TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Opinia

Cóż… lata 90. na pełnej! Od charakterystycznej kreski dla komiksów Lobo z tego okresu, po chaotyczną fabułę, w której Ważniak może być w 100% w swoim żywiole (brutalność, ostry język, zero zasad – chyba, że narzuca własne, czarny humor wylewający się wiadrami ), po szaloną akcję (im więcej chaosu, tym lepiej, nawet jeśli rysunki wymiękają) sprawdzającą się jako parodiowy komentarz do funkcjonowania branży telewizyjnej (absurd goni absurd – produkcja wymaga od Lobo konkretnych tekstów; każą mu czekać z wrzutami dopóki scenarzyści ich nie napiszą ; wisienką na torcie są oburzeni sponsorzy zabijaniem celów przez Lobo 

Zakończenie #2 smuci, że to prawdopodobnie TYLE międzygalaktycznego programu, ale i tak jestem spokojny o losy serii! Twórcy pokazali pazura i zrozumienie do klimatów Ważniaka przez te dwa zeszyty, że w ciemno biorę kolejne!

Opis

Co wydarzyło się w tym zeszycie, możliwie jak najbardziej bez spoilerów? Lobo zaczął występować w swoim programie, kolejno eliminować wyznaczone cele, a każdy kolejny „występ” tylko pokazywał jak bardzo nie po drodze mu z telewizyjnymi restrykcjami/wytycznymi aż musiał OMÓWIĆ to z producentem „po swojemu”