Batman #12 (Opis, opinia)

Jakiś czas temu ukazał się „Batman #12” czyli pierwszy zeszyt po debiucie Verity Pennyworth!

TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Komiks jest naładowany nową dawką energii, dużym powiewem optymizmu, który oczekiwałem zobaczyć. Verity ożywiła wnętrza rezydencji Wayne’ów, dosłownie weszła w buty Alfreda ogarniając dosłownie wszystko (od rezydencji po wspierania Batmana w jaskini), ale zachowując przy tym własny, unikalny charakter i sensowną historię, aby nie sprowadzać zmiany do podmieniania kogoś kimś – mądra, rozmowna, wyluzowana, gada do rzeczy, błyskawiczne i trafne analizy.

Wyłącznie przyczepiłbym się do tempa wydarzeń. Jak na nową postać, to dość zakulisowo potraktowano cały proces weryfikowania jej intencji, historii, budowania zaufania. Zaskoczyłem się, kiedy w jednej chwili ćwierkają wesoło na kanapie w salonie, a za parę stron Verity stoi u boku Batmana w jego kryjówce, pomaga mu analizować dane z ekranów, później łatała jego rany. Był to oczekiwany zwrot wydarzeń, ale spodziewałem się go za kilka numerów, a nie już.

No i akcja… epizodyczne zagrożenie o dość małym poczuciu zagrożenia, ale po raz kolejny Jimenez dostarcza takie rysunki, że chce się tego więcej!