Batman kontra Wojownicze Żółwie Ninja

Crossovery w świecie superbohaterów są idealną okazją, aby na moment oderwać się od iście heroicznych historii na rzecz luźniejszej opowiastki. Chęć rośnie, kiedy nasi superbohaterowie na swojej drodze spotykają inne lubiane przez nas postaci. Crossover pomiędzy Bat Family a Wojowniczymi Żółwiami Ninja był dla mnie obowiązkową pozycją. Czy było warto?

Na wstępie zaznaczę, że nie było to pierwsze spotkanie Batmana z Wojowniczymi Żółwiami Ninja. Do pierwszego spotkania doszło w 2016 roku za sprawę komiksu Batman/Teenage Mutant Ninja Turtles” od Jamesa Tyniona IV. Niestety do dziś nie miałem okazji, aby po niego sięgnąć, lecz zewsząd dotarły do mnie zachwalające opinie. Komiks został na tyle dobrze przyjęty, że doczekał się dwóch kolejnych części. Nie mam zielonego pojęcia na ile powiązana jest filmowa historia z komiksową, ale obiecują, że w najbliższych tygodniach nadrobię braki!

Do złożonej przeze mnie obietnicy przyczynił się film, który kupił mnie. Filmowe spotkanie Żółwi z Batmanem zaowocowało spójną, ciekawą historią wypełnioną po brzegi nieustającą akcją. Wszystko zaczyna się od tropu Batgirl, która natrafia na ekipę ninja wykradającą konkretne komponenty. Okazuje się, że za wszystkim stoi Shredder współpracujący z Ra’s Al Ghulem. Niedługo potem dochodzi do spotkania głównych bohaterów tej historii, którzy łączą siły, aby powstrzymać wspólnego wroga.

Wydawać, by się mogło, że taki crossover będzie typowym skokiem na kasę. Nic bardziej mylnego. Podczas filmu zauważyć można całą masę podobieństw pomiędzy bohaterami, których interakcje są urzekające i zabawne. Rywalizacja Damiana z Raphaelem, wspólne główkowanie Barbary z Donatello, honorowe sparingi Batmana z Leonardo to coś na co warto było czekać. Nie można zapomnieć również o Michalangelo, który wnosi do historii masę pozytywnego humoru. Żółw ma wiele śmiesznych interakcji z pozostałymi bohaterami, ale szczególnej uwadze polecam jego relację z Alfredem, która jest nie tylko zabawna, ale przede wszystkim urocza.

Sama animacja stoi na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza jeśli chodzi o liczne sceny starć. Wraz z towarzyszką nie raz otwieraliśmy ryjki ze zdziwienia widząc piękne kadry podczas wybranych akcji. Nie zabrakło również klasycznych slow motion, które o dziwo znalazły swoje zastosowanie. Ponarzekać muszę wyłącznie na animacje Żółwi, które nie były dobre. Wielokrotnie zauważyłem, że producenci gubili spójność proporcji zmutowanych bohaterów (raz byli dobrze narysowi, chwilę później byli za chudzi, później za duzi itd.) oraz nie zachowywali poprawnej mimiki (raz twarze były staranie narysowane, chwilę później prezentujące się jako typowe zielone tło z białymi kropkami). Jest to jedyny defekt, który zauważyłem w samej animacji.

Ciężko jednoznacznie określić, czy jest to animacja skierowana do młodszego widza. Historia została przedstawiona w taki sposób, aby bez najmniejszego problemu mógł po nią sięgnąć młodszy widz. Musimy jednak zwrócić uwagę, że w animacji nie zabrakło dosłownego przelewania krwi czy też ucinanych kończyn/łamanych kości. Dla bezpieczeństwa zalecam oglądanie animacji z dzieckiem, aby przypadkiem nie wystraszyło się czegoś.

Animowany film “Batman kontra Wojownicze Żółwie Ninja” było dla mnie spełnieniem dziecięcych marzeń, kiedy to śniło się o spotkaniu ulubionych bohaterów. Uważam, że producentom udało się bardzo dobrze zobrazować to spotkanie i przypieczętować je kawałem świetnej, lecz przewidywalnej historii. W filmie nie zabraknie masy widowiskowych pojedynków, prześmiesznych spontanicznych scen czy też niezapomnianych interakcji pomiędzy bohaterami (polecam dialogi Michalangelo z Alfredem). Jest to film przy którym świetnie będzie bawił się zarówno młodszy, jak i starszy widz. Przygotujcie się jednak na brak dubbingu czy polskich napisów. Film posiada kilka wersji językowych czy też napisów, jednak my musimy zadowolić się polskim lektorem, którego osobiście nie trawię. Nie wykluczam, że mogła być to również wada mojego wydania. Od kilku osób usłyszałem, że animacja posiada polskie napisy, których u mnie nie było.

Film do recenzji otrzymaliśmy dzięki uprzejmości firmy Galapagos.