Superman. Saga jedności. Ród El. Tom 2

Początki Bendisa z serią “Superman” nie były dobre. Wielu czytelników do dziś podkreśla, że połączenie Bendisa z Clarkiem było fatalną decyzją DC. Wydaje mi się, że wraz z kolejnymi tomami jest coraz lepiej, czego dowodem jest “Saga Jedności”.

Jon, syn Clarka i Lois, powraca z kosmicznej podróży. Jej. Niestety przygoda z dziadkiem źle wpłynęła na chłopca. Okazuje się, że Jon postarzał się o kilka lat i jest teraz 17-latkiem. Rodzice prawie dorosłego chłopca są zaniepokojeni. Reszta komiksu koncentruje się na historii przybliżającej szczegóły z podróży w kosmos wraz z wyjaśnieniami dlaczego Jon jest starszy.

Nie pochwalam decyzji Bendisa jaką była drastyczna modyfikacja wieku Jona. Zmiana wywołała negatywną falę wśród czytelników, do której się dołączam. Okoliczności zmiany zostały dokładnie wyjaśnione w komiksie i przyznaję, że choć to było mocno naciągane to jak najbardziej sensowne. Modyfikacja wieku Jona otworzyła nowe furtki dla rozwoju tej postaci, czego dowodem jest zaskakujący finał komiksu. Decyzję Bendisa uważam jednak za nietrafioną ponieważ wpłynęła ona negatywnie na to co do tej pory zostało wykreowane w okół postaci Jona. Szczególnie jeżeli przypomnimy sobie świetnie rozpisaną relację z Damianem, bardzo dobrze przedstawioną w serii “Super Sons”.

Wiek Jona nie jest jedynym elementem fabularnym w komiksie. Na całe szczęście historia szybko zmienia tor wydarzeń i przenosi się na akcję w kosmosie. Konkretniej mówiąc na podsumowaniu wydarzeń z serii “Superman”, “Action Comics” oraz “Supergirl”. Tak więc mamy finał wątku z Rogol Zaarem, wyrównanie rachunków ze sprawcami tragedii na Kryptonie czy zapowiedź przyszłych wydarzeń (zapowiedź nowej serii od Bendisa). Czeka Was sporo ciekawej akcji, dzięki której zapomnicie co kilkanaście stron wcześniej wyczynił Bendis w stosunku do Jona.

“Ród El” został narysowany łącznie przez czterech artystów: Reisa, Petersona, Prado i Alberta. Styl rysowników jest do siebie zbliżony więc nie było tu odczuwanej zmiany na niekorzyść. Kreska artystów jest bardzo dynamiczna i ekspresyjna. Efektem ich wspólnej pracy są zjawiskowe batalie w kosmosie. Nawet design słynnego rodu El czy dorosłego Jona robi wrażenia.

Komiks bez dwóch zdań jest przełomowy jeśli chodzi o historię rodu El. Mimo strzału w kolano jakim była zmiana podjęta w stosunku do Jona, przedstawiona historia jest bardzo dobra a przede wszystkim spójna. Bendis dodatkowo łączy dotychczas poruszane wątki z Rogol Zaarem, które kontynuowane były m.in. w serii “Supergirl”. Czeka Was epicki finał historii tragedii Kryptonu oraz ważne zwroty akcji, które otworzą kierunki pod przyszłe wydarzenia. Nie pożałujecie zakupu jeżeli wybaczycie Bendisowi postarzenia Jona.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego. Komiks możecie nabyć w internetowym sklepie Egmontu.