Sandman tom 4: Pora Mgieł

“Sandman” uchodzi u mnie za wyjątkową lekturę. Pewnie jak i u większości z Was. Szczególnie w pamięci utkwił mi czwarty tom będący dość przełomową pozycją jeżeli chodzi o tematy religijne. Gaiman kolejny raz udowadnia, że nie boi się stawiać odważnych kroków.

Pora Mgieł” zaczyna się rodzinnym spotkaniem w ogrodach Losu. Nie jest to typowe spotkania przy herbatce, gdzie cała rodzina przekrzykuje się tematami, śmieją się po pachy czy zapijają nerwowe nastroje. Podczas nietypowego spotkania urażona zostaje dusza Morfeusza, co daje mu do myślenia, że w przeszłości mógł postąpić haniebnie względem pewnej kobiety. Refleksja zaczyna przygodę, która kolejny raz kieruje władcę Snów w objęcia piekła.

Morfeusz udaje się z pewną misją do królestwa rządzonego przez gwiazdę zaranną. Rozczarowani będą czytelnicy oczekującej spektakularnej batalii. Spotkanie przebiega pokojowo, co finalnie otwiera kolejną większą historię. Finał spotkania umożliwił Gaimanowi wprowadzenie całej palety bóstw z różnych religii. Dość odważny zabieg, który w rękach Gaimana jest czymś wyjątkowym. Każde z bóstw jest unikalną personą, które niekoniecznie mogliście gdziekolwiek wcześniej poznać. Przynajmniej nie w takiej formie.

Interakcje pomiędzy bóstwami były zupełnie nowym doświadczeniem. Ciężko porównać je do czegoś znanego. Zupełnie zaskoczyła mnie kreacja Lucyfera, który nie jest diabłem spragnionym krwi i cierpienia. Nie, bliżej mu do zwyczajnego człowieka rozczarowanego decyzją ojca i spragnionego miłości, spokojem?

Większość komiksu została zobrazowana przez Kelly Jones. Mroczny styl ilustracji oddał aurę grozy oraz surrealistycznego świata wymieszanego klimatem wielu religii. Od tego komiksu uznaję cieniowanie Jones za wizytówkę. Proste zabiegi na twarzy Morfeusza oddawały więcej niż ściany dialogów, które mogły paść z jego słów.

Każdy tom “Sandman” od Gaimana to unikalna przygoda zabierająca nas na nowe płaszczyzny tego co nam obce. “Pora Mgieł” było odważnym krokiem Gaimana ku ukazaniu religijnym wątków z różnych stron i wprowadzania w nich znaczących modyfikacji. Koncepcja Gaimana zdała egzamin i na długo pozostanie w mojej głowie. Czy w Waszych też? Jestem przekonany, że tak.

Dziękujemy sklepowi Gandalf za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks i inne pozycje superbohaterskie znajdziecie w tej kategorii sklepu internetowego.