Hellblazer tom 2

Azzarello ma dryg do pisania Constantine’a, choć w pierwszym tomie brakowało mi charakterystycznej magii. Olałem drugi tom i sięgnąłem po dalsze części pisane przez Ennisa, gdzie znalazłem to czego szukałem. Dziura w serii nie dawała mi żyć w spokoju. Po czasie nadrobiłem zaległości i usiadłem do 2 tomu. Było warto zrobić krok w tył?

Drugi tom Hellblazera zaczyna się od historii “Francuskie pieski i Anglicy” ulokowanej w przeszłości Constantine’a. Cofamy się do młodzieńczych czasów, kiedy Constantine’a był swobodnie hulającym punkowcem i smakującym mrocznej strony magii. Azzarello świetnie ujął młodzieńczy charakter Constantine’a pokazując go od złej strony (a może i od dobrej? kwestia punktu widzenia). Już w tym momencie możemy zobaczyć jaki cwaniakiem był główny bohater i jakie konsekwencje płynęły z fatalnych decyzji. Wątek zapoczątkowany w tym miejscu świetnie został rozwinięty w ostatniej historii “Popił i kurz w mieście aniołów” przepełnionej pikantnymi treściami i erotycznymi treściami (nie dal dzieci!). Bardzo tajemnicza historia, od której ciężko oderwać wzrok. W napięciu trwałem do ostatnich stron, żeby odkryć tajemnicę kryjącą się za zagadką. Niestety samo jej rozwiązanie lekko mnie rozczarowało.

Między “Francuskie pieski i anglicy” i “Popiół i kurz w mieście aniołów” są jeszcze 3 historie. “Highwater” obrazuje konflikt bliskich Constantine’a z grupą nazistów, dwie kolejne są luźnymi przygodami maga, które są mało istotne, możecie je nawet przeskoczyć. Wszystkie 3 główne historie czyta się nieźle ale… brakuje w nich magii.

Brian Azzarello świetnie rozumie postać Constantine’a, pisze genialne scenariusze oraz nadaje wyjątkowego tajemniczego klimatu. Podejście Briana do magii jest bardzo praktyczne. Powiedziałbym, że aż za bardzo ponieważ jest jej niewiele. Scenariusze nadawałyby się do kryminalnych seriali przedstawiających mroczne sprawy. Niestety od Constantine’a oczekuję więcej magicznych fajerwerków oraz starć z mroczną stroną magii, a tego zwyczajnie tu nie ma. O ile w pierwszym tomie była namiastka tego (niezapomniany wątek w więzieniu), o tyle Constantine jest tutaj zdany na swoją chytrą i cwaną stronę osobowości.

Nad rysunkami pracowało łącznie 4 artystów, którzy świetnie uzupełnili scenariusz Azzarello. Szczególnie odczułem to w “Popiół i kurz w mieście aniołów” gdzie rysunki dodawały pikantności i demoniczności erotycznym scenom. Kadry będące połączeniem czerni i czerwieni budziły zmysły czytelnika, niekiedy podnosząc temperaturę ciała. Wow!

Drugi tom Azzarello jest kawałem świetnej historii, którą chętnie zobaczył bym na małym ekranie. Pisarz czuje postać Constantine’a i wie jak go rozpisać. Niestety we wszystkim brakuje mi magii, którą mam w odpowiedniej ilości w runie od Ennisa.

Dziękujemy sklepowi Gandalf za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks i inne pozycje superbohaterskie znajdziecie w tej kategorii sklepu internetowego.