Kosz pełen głów

Wydawnictwo szturmuje rynek horrorów linią “Hill House Comics”, której rozwój nadzoruje Joe Hill. Syn utalentowanego ojca horrorów Stephena Kinga, którego powinniście kojarzyć z czegoś więcej niż pokrewieństwo. Hill słynie chociażby z komiksu “Locke & Key”. Odpowiedni człowiek na właściwym miejscu? Czy tak było? Zweryfikuje to “Koszyk pełen głów” autorstwa Hilla, otwierający linię horrorów DC.

Komiksowe horrory nie straszą i tak też było w tym przypadku. Główną bohaterką jest June Branch. Twarda i zaradna laska, która wpada konflikt lokalnych służb prawa. Jej życie wacha się na włosku. Ratując swoje cztery litery chwyta za wikiński topór będący jednym z licznym zbiorów szefa tutejszej policji. Odrąbuje nim głowę napastnika. Przestępca nie żegna się ze światem. Głowa swobodnie rozmawia i ma się dobrze, o ile jest to odpowiedni termin w zaistniałych okolicznościach. Rozgadana głowa papla o całej sytuacji, i tak June wbrew swojej woli zostaje wciągnięta w zawiłą sprawę.

Nie spotkałem komiksowego horroru, po którym obgryzałbym paznokcie ze strachu czy cierpiał na kilkudniową bezsenność. Dobry horror to taki, który umie utrzymać klimat grozy i zaskoczyć czytelnika nie raz. Hillowi udało się to. Historia od samego początku nabiera fajnego tempa. Rozwój wydarzeń zaskakuje i do samego końca nie można być pewnym jak potoczą się losy głównej bohaterki. Opowiedziana historia jest kompletna. Podobnie jak poboczne wątki, które ładnie zostają wyjaśnione w odpowiednich momentach.

June jest laską z jajami. Nie trzeba pędzić jej na ratunek. Doskonale sama zadba o swoje zdrowie. Jedna z nielicznych kobiecych postaci, która tak trzeźwo potrafi myśleć i wyciągać odpowiednie wnioski. Naiwność będąca efektem miłości dodawała jej tylko wiarygodności. Wszystko fajnie, choć momentami jej twardość była przerysowana. Zbyt łatwo odnalazła się w niecodziennej sytuacji, żeby wyglądało to autentycznie.

Strasznie nie było ale krwiście i brutalnie już tak. Leomacsa idealnie odwzorował obrzydliwy klimat grozy. Jego rysunki nadają charakter całości, czasami pozytywnie obrzydzając czytelnika prezentowaną treścią. Jarałem się okładkami. Gdyby komiks został utrzymany w ich stylu to mówilibyśmy o prawdziwej perełce.

“Koszyk pełen głów” jest dobrą pozycją rozpoczynającą Hill House Comics. Zwarta i krótka historia nie wymagająca dodatkowych objaśnień. Sporo brutalnej i nieprzewidywalnej akcji, gdzie nie wiesz, komu główna bohaterka może ufać. Pogódźcie się tylko z tym, że poziom strachu równy będzie zeru. Ciężko o komiksowe horrory, które będziecie omijać szerokim łukiem ze strachu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego. Komiks możecie nabyć w internetowym sklepie Egmontu.