Justice League Red #1 (Opis, opinia)
„Justice League Red #1„? DC pozytywnie mnie zaskoczyło!
Opis komiksu
Nadrobiłem pierwszy zeszyt „Justice League Red” dzięki ATOM Comics, czyli nowej formacji superbohaterów zebranej przez Red Tornado. Drużyna powstaje po to, by zapobiegawczo eliminować potencjalne zagrożenia ziemi. Już w debiutanckim numerze Simon Baz i Power Girl zostają wysłani na obcą planetę, aby zmierzyć się z gigantycznym robotem.
Opinia komiksu
Brzmi sztampowo? Tak właśnie wygląda początek. Sam proces formowania drużyny i walka z mechanicznym kolosem nie odbiega od schematów, które widzieliśmy w dziesiątkach wcześniejszych komiksów o Lidze. To, co jednak od razu przyciąga uwagę, to skład bohaterów czyli mieszanka tak nietypowa, że aż intrygująca. Spotkanie tak odmiennych osobowości, które rzadko widuje się obok siebie, daje w efekcie coś świeżego, nieoczywistego, automatycznie przekuwającego się na napięte relacje między nimi.
Prawdziwą siłą komiksu okazuje się jednak sam pomysł na Ligę. To Red Tornado wybiera zagrożenia, które należy wyeliminować, a reszta zespołu ma działać w cieniu, bez wiedzy pierwszoligowych bohaterów. Koncept brzmi świetnie i otwiera pole do zadawania trudnych pytań. Już w pierwszym numerze pojawiają się wątpliwości dotyczące intencji Red Tornado, moralności podejmowanych decyzji czy w ogóle konieczności eliminacji konkretnego przeciwnika: Czy naprawdę był zagrożeniem?; Czy jego słowa były szczere?; Czy Liga działa słusznie?. To pytania, które padają we właściwych momentach i uderzają w bardzo aktualne tony – szczególnie w kontekście dyskusji o sztucznej inteligencji i jej granicach. Dzięki temu „Justice League Red” wyróżnia się na tle innych serii i ma ogromny potencjał, by bawić się tematyką w nieoczywisty sposób, dać porządną intrygę, w której członkowie drużyny co akcję będą patrzeć wzajemnie na ręce, trochę namieszać w temacie (fajny pomysł na odskocznię od multiwersowych akcji?).
Clayton dostarcza solidne rysunki: poprawne, czytelne, a momentami naprawdę potrafiące zaskoczyć (scena z sercem Red Tornado zdecydowanie zostaje w pamięci). No i wybrana przeze mnie alternatywna okładka Warda z Deadmanem – absolutny sztos, szczena opada!
[WSPÓŁPRACA REKLAMOWA] Dziękuję ATOM Comics za komiks. Sklep nie miał wpływu na opinię i tekst.

