Kaczor Donald. Przygody mimo woli. Tom 2 (Opinia)
„Wielcy bohaterowie Disneya: Kaczor Donald”? Ten tom jest równie dobry, co część poświęcona Sknerusowi!
Pierwszy tom tej nowej serii chwaliłem za wydanie oraz dobór historii i to samo mogę powtórzyć przy okazji drugiej części. Pierwsze, co rozgrzało moje popkulturowe serduszko, to przeurocza okładka – tętni bajkowością i aż szkoda stawiać ją bokiem na regale. Całe wydanie to najwyższa półka: mamy twardą oprawę, kredowy papier, świetnej jakości ilustracje i intensywne kolory. Do tego dochodzi masa materiałów dodatkowych – mnóstwo wypowiedzi Barksa i wnikliwe analizy każdej opowieści. Wyjaśnienie inspiracji czy kulis powstawania nadaje nawet prostym wydarzeniom kontekstu, dzięki któremu zyskują zupełnie nową twarz. Jest jednak jedna wada tak wyczerpujących wprowadzeń: zbyt dokładnie omawiają przebieg fabuły. Lepiej więc czytać je częściowo lub dopiero po lekturze komiksu, żeby nie psuć sobie przyjemności z odkrywania historii.
Dobór komiksów bardzo mi odpowiada, bo świetnie zgrywają się one z motywem podróży Donalda po świecie. Widać tu ogromny przekrój i to, jak ewoluował styl scenarzystów – historie zyskiwały na objętości i rozmachu, a sam Donald też się zmieniał (nie zawsze przecież był skazany wyłącznie na pecha). Moimi faworytami są zdecydowanie „Tajemnica Marsa” oraz historia o piratach. To zwarta, konkretna przygoda z masą niebanalnych pomysłów, zwrotów akcji i ciekawymi sylwetkami bohaterów. A wracając jeszcze do dodatków… świetnym pomysłem jest otwierająca tom mapa z lokalizacjami poszczególnych opowieści. Niby drobiazg, ale w bardzo fajny sposób dopełnia ten przygodowy klimat.
Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.

