Władza absolutna. Pozbawieni mocy. Tom 1 (Opinia)

Władza Absolutna”? Wreszcie event DC, na który zasługujemy!

Jeśli szukaliście porządnie podbudowanego wydarzenia, to „Władza Absolutna” jest strzałem w dziesiątkę. Amanda Waller robi to, co potrafi najlepiej: wycina moce superbohaterom i urządza na nich polowanie, by przejąć totalną kontrolę nad globem. Mark Waid nie bierze jeńców – tutaj nie ma lania wody, akcja rusza z kopyta już od pierwszej strony.

Wielkie brawa dla Egmontu za dołączenie do wydania miniserii o Suicide Squad z Dreamer w roli głównej. Bez tego wprowadzenia połowa wątków wisiałaby w próżni. Szkoda tylko, że zabrakło tie-inów z serii „Green Arrow”. Przez ten brakujący element układanki zachowanie Olivera Queena może wydawać się nieco niezrozumiałe, a szkoda, bo to właśnie on miał budzić w tym evencie największe emocje.

Co do samej głównej osi fabularnej – jest bardzo dobrze! Mamy mnóstwo akcji i bohaterów dociśniętych do ściany. Podoba mi się, że kiedy herosi tracą swoje atuty, muszą postawić na spryt i nieszablonowe strategie zamiast na proste pranie się po mordach. Czy są tu dziury logiczne? Jasne. System odbierania mocy bywa dziwnie elastyczny i dostosowuje się do potrzeb scenariusza, ale hej – to wciąż komiks superbohaterski! Mimo tych drobnych zgrzytów, całość czyta się świetnie. Jeśli szukacie świeżego podejścia do walki z systemem w świecie DC, bierzcie w ciemno.

Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.