Poison Ivy #42 (Opis, opinia)

Z marszu zacząłem czytać „Poison Ivy” Willow od #42, ponieważ interesował mnie wątek Ivy jako burmistrz przez wzgląd na obecną sytuację w Gotham.

TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

I przyznaje, super zostało to rozpisane na starcie. Twarda ręka Ivy prowadzi do napiętej relacji z Savage (samo to prowadzi do małej akcji), butami wchodzi w struktury urzędu (jest miejsce na politykę, układy), reakcje społeczne (napędzające działania Ivy, umacniają jej pozycje) oraz zalążek dodatkowej fabuły wpływającej pośrednio na rozchwianie emocjonalne Ivy.

Otwarcie jest treściwe, wręcz autorka dba o każdą płaszczyznę – szacun!

Wyłącznie można się przyczepić do wprowadzenia motywu. Poprzedni zeszyt kończy się zapowiedzią ubiegania o urząd, w kolejnym już go pełni. Szkoda, że zrobili to tak na pośpiech. Chętnie rzuciłbym okiem na pełną drogę do stołka burmistrza – pełnoprawny przebieg kampanii mógłby budzić wiele emocji ze względu na opinię społeczeństwa o Ivy.

Bądź co bądź, i tak wyszło lepiej niż obsadzenie Savage jako komisarza GCPD