Dwie czarodziejki w DCU

Na dziś mamy dwie użytkowniczki magii w DCU!

Pierwszą z nich jest Circe, która została wprowadzona w pierwszym sezonie „Creature Commandos”. Choć została sprowadzona na ziemię i uwięziona przez Waller to wierzę, że jeszcze o niej usłyszymy. Dlaczego? Raz, że jest to jedna z ważniejszych przeciwniczek Wonder Woman (a w Absolute Universe ją wychowała), więc aż się prosi, żeby wykorzystać ją w projektach związanych z Amazonką (idealny „zły” do „Paradise Losr”, która w klimatach „Gry o Tron” mogłaby skłócać plemiona amazonek wywołując krwawe konflikty, mniam). Dwa, to chyba nikt nie wierzy, że Amanda Waller nie wykorzystałaby takiego „pionka” mając go na wyciągnięcie ręki – a już na pewno Rick Flag Sr, aż ciężko uwierzyć, że nie brał jej pod uwagę w „Superman” do schwytania eSa czy „Peacemakerze” podczas całego zamieszania z portalami (no chyba, że zwyczajnie prysła z więzienia?).

Drugą użytkowniczką jest Enchantress, która została wspomniana w drugim sezonie „Peacemaker”. Cholera wie czy Delevingne powtórzyłaby swoją rolę, ale wcale nie zdziwię się, jeśli postać kiedyś wróci. Widziałbym ją w drugim sezonie „Creature Commandos” o ile potraktować ją jako konkre na Kapitana Atoma, żeby to uwięzić (identycznie można wykorzystać do tego Circe). Ale sprowadzenie jej do DCU otwiera furtkę na motyw zemsty na Peacemakrze za Ricka Flaga, czego nie chciałbym. Już jeden taki motyw starczy mi.

Nietypowy zestaw magiczek jak na start nowego uniwersum. Jeszcze kilka lat temu nie uwierzyłbym, że najpierw zobaczymy je zamiast Zatanny czy Constantine’a. Ale jestem pewny, że na bardziej znane twarze przyjdzie niedługo czas, a świetną perspektywą na to jest „Swamp Thing”, nad którym NIESTETY stanęły prace…