Ozymandias

Ozymandias

Postać Ozymandiasza została stworzona przez Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa.

Adrian Alexander Veidt (Ozymandias) zadebiutował w Watchmen #1” z 1986 roku. Niegdyś superbohater był ucieleśnieniem wszelkich cnót. Był prawy, dobry, szlachetny, przeprowadzał staruszki przez jezdnię, że o zdejmowaniu kotów z drzew nie wspomnę. Mówiąc prościej – był nieporadny do kwadratu. Wówczas pojawił się Alan Moore i nieco ubrudził rączki tej profesji. Pierw odbrązowił wizerunek herosa w “Miracle Man’ie”, później zaś w “Strażnikach”. Po Komediancie i Rorschachu, czas na kolejnego watchmenowego herosa- Ozymandiasza. Genialnego miliardera obdarzonego umiejętnościami stawiającymi go na równi z istotami o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Człowieka o wielkiej idei i wielkiego wojownika. Gdzieś to już słyszeliśmy, prawda ? Ten stereotyp został znakomicie zmieniony i ubogacony przez maga z Northampton.

Historia Ozymandiasa

Adrian Veidt, podobnie jak Bruce Wayne, stracił rodziców w młodym wieku. Podobnie jak on odziedziczył fortunę i wyruszył w daleką podróż. Jej motywacje i cel były jednak zgoła inne, niż te nietoperzowe. Adrian ruszył bowiem śladami swego duchowego mistrza- Aleksandra Wielkiego. Macedoński wódz niezmiernie fascynował młodego geniusza, lecz w trakcie podróży poznał on kogoś o wiele bardziej interesującego, choć panującego w jeszcze bardziej odległych czasach. Ramzes II Wielki, zwany również Ozymandiaszem był ogromnym natchnieniem da Veidta. Nie bez powodu przybrał jego imię.

Wraz z przybraniem maski Ozymandiasza, Adrian Veidt pomnożył swój majątek. Co więcej- w późniejszych latach połączył zarobek ze swoją karierą superbohaterską. Podczas, gdy inni herosi schowali się pod parasol Wuja Sama, schowali trykot do szafy lub działali wbrew prawu, on ujawnił swoja tożsamość, zyskując aplauz tłumów.. Sprzedając wszelkie gadżety ze swoim, jak i również kolegów, wizerunkiem zapewnił sobie dodatkowe źródełko zielonych. Jednakowoż nie to było jego celem.

Ozymandiasz i Komediant nie przepadali za sobą. Śmiertelnie. Lecz obaj na ideę superbohaterów patrzeli z równym sceptycyzmem. Wiedzieli, że przebieranie się w widowiskowe kostiumy i bicie po głowach rabusiów na nic się zda, gdy wielkie mocarstwa wymierzają w siebie coraz to nowe głowice atomowe. W ilości, przed którą nie chroni nawet Dr. Manhattan. Komediant wolał ze wszystkiego zakpić. Popaść w dekadentyzm, obrócić wszystko w mroczny żart opowiadany przez łzy. Veidt był, wbrew powierzchowności obu panów, nieco twardszy. Jego działania były w najmniejszym szczególe dopracowane. Misterna intryga okazała się zwodnicza nawet dla samego Dr. Manhattana. Której to nieświadomie stał się częścią.
Czyn Ozymandiasza był złem koniecznym. Masakrą w Nowym Yorku, a według wersji filmowej w kilku innych metropoliach, Veidt zapewnił sobie miejsce na tej samej półce co wielcy zbrodniarze XX wieku. Podążając za ideą posunął się bowiem do czynu okrutnego, niesprawiedliwego dla ofiar, a nawet uwikłanego we wszystko Dr. Manhattana. Lecz nawet dobry, niebieski doktor z mocą boga, ostatecznie przyznał mu rację. W przeciwieństwie do reszty szalonych ideowców, Adrian Veidt odniósł zwycięstwo o jakim nie przyszło śnić nikomu w dziejach. Pokój pomiędzy zakleszczonymi w Zimnej Wojnie USA i ZSRS jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiał się, a winowajca był niedostępny.

Adrian Veidt jest przedmiotem sporów. Jedno twierdzą, że jest postacią pozytywną. Realistą, który wie, że prawdziwe zwycięstwa odnosi się poświęceniami. Niekoniecznie własnymi. Inni z kolei, mówią, że Ozymandiasz to socjopata, który dla swoich mrzonek gotów był poświęcić życie ogromnej liczby ludzi, samemu nie wiedząc jak wszystko się skończy. W “Watchmen” Moore nie stworzył ani jednego złoczyńcy na wysokim poziomie. Jedyny czarny charakter, Moloch, był po prostu zakompleksionym nieudacznikiem. I nie stanowił żadnej przeszkody dla Komedianta, Rorschacha czy tym bardziej- Dr. Manhattana. Ozymandiasz potrafił ograć całą swoją drużynę, wykorzystać niektórych z nich (  w tym nawet wspomnianego “superłotra” Molocha ) i w ostatecznym rozrachunku wyjść na zbawcę ludzkości.

Postać Ozymandiasza pojawiła się też w niemal wszystkich częściach “Strażnicy Poczatek”. Historię poświęconą tylko jemu stworzyli Len Wein i Jae Lee.
Ostatnie słowa Ostermana/ Manhattana skierowane do Veidta dały niejako początek eventowi ‘Rebirth’. Można by złośliwie rzec, że DC wykorzystało otwartą nieświadomie furtkę fabularną Alana Moore’ a do swego celu, niczym Ozymandiasz wykorzystał swego niebieskiego kolegę.