Wonder Woman #750

W komiksowym uniwersum DC szykują się kolejne większe zmiany. “Wonder Woman” jest jednym z pierwszych tytułów, które owe zmiany dosięgną. Koncepcja widoczna jest po samym przywróceniu pierwotnej numeracji, która zbiegał się z jubileuszowym numerem. Czy wydawnictwo przyłożyło się, aby dobrze je celebrować?

“Wonder Woman #750” rozpoczyna się historią kontynuacją dotychczasowego wątku z Cheetah i wyspą amazonek. Zagorzała rywalka Diany zostaje powstrzymana, a główna bohaterka może złapać wytchnienie. Końcówka historii jednak nie należy do przewidywalnych. Diana postanawia obrać nowy kierunek swojej heroicznej kariery. Nowy kierunek wydaje się jak najbardziej sensowy i zapowiadający jeszcze bardziej ekscytujące przygody. Czepiać można się wyłącznie decyzji, co do ekwipunku WW. Jak najbardziej zrozumiałe są powody naprawienia jednego z dotychczasowych elementów, ale wykonanie… jest bardzo kiczowate. Wyczuwam tu inspirację najnowsza odsłoną Star Wars, gdzie mieliśmy identyczny zabieg.

Jubileuszowy numer kontynuuje tendencję tysięcznych numerków “Detective Comics” oraz “Action Comics”. Poza główną historią otrzymujemy masę historyjek opowiadających o różnych etapach życia głównej bohaterki. Przy całości pracuje mnóstwo scenarzystów i artystów. Najbardziej przypasowały mi historie przygotowane przez Gail Simone (“From Small Things, Mama”) oraz Greg Rucka (“Never Change”). Obydwie historie położyły silny nacisk na przyjacielskie relacje Diany ukazując do jakich poświęceń jest zdolna. W przypadku obydwu historii możemy wysnuć głębszy sens.

Najbardziej zawiodłem się historią “Emergency Visit” od Shanon & Dean Hale. Historia niosła za sobą bardzo głupi i bezsensowny przekaz ukazując jak samolubne potrafią być amazonki wobec reszty świata. O ile sam przekaz miałby jakiś sens, tak ukazanie pozbawiło go. Na niekorzyść historii przekładają się również rysunki Riley Rossmo, które są karykaturalne. Nie brakuje kadrów, na których główna bohaterka jest wręcz zdeformowana (mała głowa + ciało jak u kulturysty).

Na samym końcu chciałbym pokrótce wspomnieć o historii kończącej “Wonder Woman #750” – “A Brave New World” od Scotta Snydera. Historia dokłada nowego światła na genezę Wonder Woman ustanawiając ją pierwszą superbohaterką. Zapewne w tym miejscu rodzi Wam się pytanie “ale jak to? przecież tak nie było”. Otóż historia Snydera jest elementem większego planu DC, które po raz etny chce większych zmian w swoim uniwersum. Diana jest pierwsza bohaterką, którą dotkną zmiany, a historia Snydera to udowadnia. Bardzo ciekawi mnie rozwój genezy zapoczątkowanej przez Snydera. Kilka stron przekonało mnie, że w planach jest coś oryginalnego i świeżego, co może zdać egzamin przy tej bohaterce. Trzymam kciuki, aby koncepcja nie została zmarnowana.

Jubileuszowy numer Wodner Woman zaskoczył mnie pozytywnie. Komiks bardziej podpasował mi niż tysięczniaki DC oraz AC, które były zbiorem luźnych, niekiedy głupawych historyjek mających podkreślić jacy to nie są główni bohaterowie owych serii. “Wonder Woman #750” przełamuje ten schemat na rzecz równie luźnych historyjek jednak mocno skupiających się na świecie głównej bohaterki m.in. na jej przeciwnikach, przyjaciołach czy też motywacjach. Jestem skłonny rzecz, że komiks będzie w sam raz dla świeżych czytelników, którzy dopiero co zaczynają poznawać Dianę i chca pobieżnego omówienia. Komiks nie jest obowiązkową pozycją, ale z dumą możecie postawić go w osobistej kolekcji. Warto! 🙂

Dziękujemy ATOM COMICS za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie ATOM COMICS.