Batman v Superman (wydanie DVD) – Recenzja

W marcu minęły 4 lata od jednej z najgłośniejszych premier filmów z superbohaterami w rolach głównych. Film wzbudził dość mieszane opinie, w znacznej większości negatywne, które lekko zmniejszyły się po wydaniu wersji reżyserskiej. Czy w perspektywie lat film wypada ciupkę lepiej?

Na samym początku zaznaczę, że recenzja “Batman v Superman” będzie bardzo zbliżona do “Man of Steel” ponieważ zalety i wady są zbliżone. Film prezentuje się świetnie pod kątem wizualnym. Paleta barw świetnie uzupełnia narzucony klimat produkcji, kostiumy są dopracowane w najmniejszych szczegółach, a co więcej, nie prezentują się kiczowato, wręcz inspirująco. CGI stoi na bardzo wysokim poziomie, co najlepiej przedstawiają potyczki bohaterów.

Za soundtrack odpowiada dwójka kompozytorów: Junkie XL i Hans Zimmer. Nie zagłębiałem się w szczegóły który z kompozytorów miał większy udział w przygotowaniu ścieżki dźwiękowej lecz gołym uchem słychać Zimmerowe rytmy. Jego ścieżka świetnie uzupełniała sceny, które zapadły mi w głowę. Nie dało się uniknąć niezapomnianym wrażeń.

Snyder kolejny raz zaprosił śmietanką aktorską do obsady. Choć Gal Gadot wzbudzała liczne kontrowersje jako casting do roli Wonder Woman to zaprezentowała się świetnie. Ilekroć pomyślę o amazonce, nawet komiksowej, zawsze przed szereg myślom wychodzi obraz Gal Gadot. Niestety gorzej prezentuje się Jesse Eisenberg jako Luthor. Producenci chcieli zaprezentować światu jego geniusz lecz ostatecznie wyszła z tego wielka karykatura postaci. Ciupka geniuszu przykryta pod humorystycznymi tekstami i zachowaniami, które są wręcz żenujące. Momentami zastanawiałem się czy producenci chcieli nawiązywać tu do Jokera czy do czego. Wydaje mi się, że Snyder i reszta zwyczajnie nie mają drygu do tworzenia czarnych charakterów. Generał Zod z “Man of Steel” był kiepski, Luthor zaprzeczeniem komiksowej postaci, o debiutującym Doomsday’u nawet nie wspomnę.

Przechodzimy do najgorszej części filmu jaką jest fabuła. Historia z wielkim potencjałem, która robiła apetyt zwiastunami. Mniej więcej tak do połowy filmu fajnie rysowany był konflikt między tytułową dwójką i miałem nadzieję, że Goyer nauczył się pisać scenariusz, może to zasługa towarzyszącego mu Terrio. Niestety był to błędy wniosek, który został rozwiany w drugiej połowie filmu. Wszelkie podłoże zostało skopane, walka bohaterów sprowadzona do bezsensownej szarpaniny, bohaterowie zaczęli podejmować bardzo głupie i nie uzasadnione decyzje. Nie będę już wspominał o bezsensownych wątkach przewijających się przez film czy słynnym “Martha”. Szkoda na nie nerwów. Słyszałem, że część fabularnych błędów została naprawiona w reżyserskiej wersji filmu. Niestety nie miałem okazji po nią sięgnąć. Sam fakt reżyserskiej wersji uważam za małe pocieszenie. Film w podstawowej wersji powinien być naszpikowany odpowiednią ilością materiału, która uzupełnia wszelkie niejasności.

Dystrybutor nie bardzo popisał się jeśli chodzi o zawartość dodatkową DVD. W moim egzemplarzu znajdował się wyłącznie 6-minutowy materiał, który rozkładał na aspekty techniczne starcie Supermana i Batmana. Ot tak ciekawostka. Zupełnie mnie nie zainteresowała ale komuś może sprawi frajdę.

Wydanie DVD dostępne jest w kilku wersjach językowych. Jeśli chodzi o polską działkę to mamy do dyspozycji polskie napisy oraz dubbing. Niestety brak polskiego lektora. Podjąłem próbę z polskim dubbingiem. Szybciej odpuściłem niż wybrałem to w ustawieniach. Okropne głosy, które kaleczyły moje uszy. Jedynym plusem był głos Rozenka jako Bruce Wayne’a. Świetny wybór. Zero uwag do dźwięku. Czysty i bez opóźnień. Gorzej jeśli chodzi o jakość obrazu. Podobnie jak w przypadku “Man of Steel” było to odczuwalne na laptopie.

Z Batman v Supermanjest identyczny problem jak z “Man of Steel”. Film jest bardzo fajny pod kątem wizualnym oraz ścieżki dźwiękowej. Dostarcza mnóstwo akcji i jest idealny na odprężenie. Niestety zaczyna kuleć jeśli chodzi o kreację czarnych bohaterów, a jak zaczniemy analizować scenariusz to rozboli nas głowa. Nie wiem czy za błędy fabularne odpowiedzialny jest Snyder czy tworzący skrypt Goyer. Obstawiam, że ten drugi. Specjalna nagroda należy się osobie odpowiedzialnej za skopanie historii z takim potencjałem. Małe pocieszenie, że ratować nas musi wersja reżyserska. Jeśli przymkniecie oczy na liczne błędy fabularne to z pewnością podejdzie Wam film.

Dziękujemy sklepowi Gandalf za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks i inne pozycje superbohaterskie znajdziecie w tej kategorii sklepu internetowego.