Batman Unlimited: Maszyny kontra Mutanci

Batman Unlimited” nie kryje się z targetem odbiorców. Treść ewidentnie kierowana jest do młodszego odbiorcy, z naciskiem na płeć męską. Nie inaczej w przypadku “Maszyny kontra Mutanci”, która samą okładką na myśl podsuwa skojarzenia z Pacific Rim. Czy animacja poszła w tę stronę?

Początek “Maszyny kontra Mutanci” zbija z tropu swoją ambicją. Freeze i Pingwing szturmują Arkham uwalniając wybranych więźniów. Batman i Robin nie mają bladego pojęcia, dlaczego ktoś chciał włamywać się do Arkham, i skąd wybór tych oprychów, a nie groźniejszych. Detektywistyczna zagwozdka nie trwa długo. Freeze szybko przystępuje do realizacji pierwotnego planu. Gotham staje w obliczu zagrożenia zmutowanych bestii. Jak sobie z nimi poradzić? Odpowiedź znajdziecie w portfelach Batman i Green Arrowa, sponsorujących skuteczne bronie przeciwko nim.

Mam nie lada problem z oceną animacji. Koncepcja sprawdza się, jeśli oceniamy ją pod kątem targetu odbiorców – Niebanalne bestie, ogromne roboty, widowiskowe starcia. Całości towarzyszy całkiem ambitna koncepcja, czyniąca starcie gigantów czymś więcej niż głupkowatą wymianą pięści. Obecne są wszystkie elementy czyniące produkcję nader ciekawą w oczach chłopców. Za “dzieciaka” gustowałem w takich tytułach, jarając się na potęgę telewizyjnymi “Power Rangers”, więc nie jest to teza wysnuta z palca.

Nie jest taka dobrze w ocenie starszego widza, głodującego za detektywistycznym Batmanem. Owszem, elementów śledztwa nie brakuje, ale stanowi ono raptem prolog do wydarzeń zaprezentowanych na okładce. Śledztwo jest na tyle rozbudowane, że po chwili kawa wyłożona jest na stół i główny bohater sypie mamoną z kieszeni fundując megazordy. Starcie gigantów dominuje czasowo w animacji, a w nim niestety brak wartościowych czy chociaż zaskakujących elementów. Nic, co w moim odbiorze czyniołoby animację na tyle ciekawą, żebym miał skupić pełną uwagę na niej. Puściłem ją w tle do codziennych ćwiczeń i pod tym kątem dała radę. Koncepcja jakoś musiała się sprzedać. Nie bez powodu konkurencyjne wydawnictwo wydało komiksową serię Avengers, w której bohaterowie ratują świat za sterami ogromnych megazordów.

Nie jestem przekonany do szaty graficznej. Designy bestii i robotów są spoko, animacje starć również. Przeszkadzają mi wizerunki bohaterów wiejące tandetą. Strój Batman i Flasha jest ogromnym nieporozumieniem.

Mam mieszane uczucia wobec “Batman Unlimited: Maszyny kontra Mutanci”. Nie oglądało mi się go źle, ale koncepcja jest daleka od mojego ukochanego Batmana. Jestem członkiem szerokiego grona odbiorców chcących Batmana detektywa z przyziemnymi sprawami. Nie bogacza rozwiązującego sprawy za pomocą technologii fundowanej z bogatej kieszeni, co zbliża go do konkurencyjnego Tony’ego Starka. Filmowe widowisko nie zaspokoiło moich oczekiwać. Biorę pod uwagę, że animacja może podejść młodszemu widzowi złaknionemu widowiskowych starć z wielgachnymi robotami na pierwszym planie. Pod tym kątem zero uwag, wręcz mogę polecić.

Dziękujemy sklepowi Gandalf za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks i inne pozycje superbohaterskie znajdziecie w tej kategorii sklepu internetowego.