Łasuch. Tom 3

Zakochałem się w Łasuchu od pierwszej styczności z tematem. Czarującą przygodę zacząłem z Netflixem, kontynuując ją w napięciu w komiksie. Wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć. Identycznie moja przygoda z Gusem i Jepperdem.

Finał poprzedniego tomu zostawił bohaterów w ciekawej sytuacji. Wątek w tamie oraz podróż na Alaskę zapowiadały, że będzie się działo. I tak było. Już na samym początku 3 tomu mamy wyjaśnienie przyczyny zarazy, zahaczającej o klimaty religijne. Wątek z tamą szybko domyka się z finałem wbijającym w ziemię, dodając dojrzałości bohaterom. To jednak nic przed podróżą na Alaskę. Tam zaczyna się dopiero dziać. Pełno akcji, napięcia, wzruszeń, no i emocji. Emocji, które trzymają mnie po kilku godzinach od zakończenia czytania.

Ciężko omawiać finałowy tom bez spoilerowania go. Nie chcę tego robić, żeby nie popsuć Wam frajdy i złamanych serc. Zdradzę tylko, że poprzednie tomy miękną, jeżeli byliście pod wrażeniem brutalności świata czy losów bohaterów. W finale wszystko przybiera na sile, a najcelniejsze pociski są wycelowane czytelnika – w jego przywiązanie z bohaterami. Trzy tomy były cudowną podróżą, przez którą bohaterowie dojrzeli, co idealnie zostało to podsumowane na ostatni 100-stu stronach. Na wszelki wypadek trzymajcie chusteczki pod ręką. Przydadzą się.

Historia Jeffa Lemire je pełna. Opowiedziana od A do Z. Z drobnym poślizgnięciem (o tym na końcu akapitu). Wszystko miało ręce i nogi, a fakty zostały naświetlone w odpowiednich momentach. Szczególnie w finale pod kątem wybuchu zarazy. Lekko naciągane wyjaśnienie mocno obrazujące pazerność, chytrość i ambicje ludzkości – do czego ludzie są w stanie doprowadzić własnymi ambicjami. Przyczepiłbym się tylko do zwieńczenia historii na ostatnich stronach. Piękne, wzruszające podsumowanie, w którym zabrakło przytoczenia losów wszystkich bohaterów, którym udało się przeżyć. Przewijają się przez 2-3 kadry zostawiając czytelnika z pytaniami, na które brakuje odpowiedzi. Wiedza na ich temat nijak wpłynęłaby na historię, no ale miło by było domknąć wszystko w 100%.

Rysunki są nadal te same. Wiecie, czego się spodziewać po znajomości pierwszego tomu, badź przynajmniej okładki. Dodam tylko, że jak w pierwszym tomie nie byłem do nich przekonany, tak im dalej, tym zacząłem zmieniać zdanie. Niestety dopiero w tym tomie doceniłem ręczne doświadczenie Lemire.

Trzeci tom “Łasuch” jest wzorowym zwieńczeniem przygód Gusa. Akcja, pożegnania, domknięcie wszystkich wątków, spójność wydarzeń i emocjonalne momenty – właśnie tak powinno się tworzyć historie zapadające w pamięci na długo. “Łasuch” jest wspaniałą serią, którą rekomenduję z czystym sumieniem. Znajomość komiksu nieco odbiła się na mój odbiór przesłodzonej wizji Netflixa, no ale to już wina producentów serialu.

Dziękujemy księgarni taniaksiazka.pl za udostępniony komiks recenzencki.