Batman #163 (Opis, opinia) – Koniec Husha

Kontynuacja „Husha” była jaka była… to raczej wie KAŻDY… ale dopiero w finale odpięli wrotki!

TEKST ZAWIERA SPOILERY

Wypadałoby w tym miejscu ostrzegać przed spoilerami, ale uwierzcie, że chcecie nimi dostać po twarzy, bo poziom absurdu sięgnął tak zenitu, że chce się ciąg dalszy! No ale niech będzie, kto by chciał „ominąć” to już mógł to zrobić.

W finale doszło do konfrontacji Batmana wspierającego pokrzywdzonych złoczyńców, podopiecznych Batmana, no i sił Husha. Nieistotne kto, co, bo liczy się Hush vs Batman, a tutaj… HUSH ZABIJA BATMANA JEDNYM STRZAŁEM, NATOMIAST HUSH DOSTAJE HEADSHOTA OD TALII!

Jesteście jeszcze tu ze mną? To dobrze, bo Batman został zabrany przez Talię do Łaźni Łazarza, gdzie wskrzesiła go, a następnie… oddali się miłosnym uniesieniom!

Jeszcze zapomniałem o Jasonie, który stoi po stronie Husha, bo… tak o wypada? W sumie nie wiadomo o co mu chodzi, ale wspiera go i dość mocno przeżywa śmierć swojego „kumpla”.

Kontynuacja „Husha” miała przeorać świat Batka, wywrócić go do góry nogami i zmienić WSZYSTKO. Sumą sumarów wyszło z tego tak wielkie nic, że nawet wydawnictwo miało na to wylane i dało zielone światło kolejnemu runowi zanim ten skończył się. Wątpię, że ktokolwiek poza autorami będą ciągnąć ten poziom absurdu (a kiedy oni do tego wrócą, to nie wie tego nikt). ALe z ręka na sercu piszę, że po kontynuacją sięgnę – autentycznie jestem ciekaw jakie jest bączki tam wykręci Loeb z Lee!