Injustice 2 Tom 1 (Opinia)

Drugi najbardziej wyczekiwany przeze mnie komiks po „Absolute Batman”! Czyli do polski trafiło „Injustice 2 Tom 1„! Powiedzieć, że zaczyna się z przytupem, to jak nic nie powiedzieć… Zaczyna się lekkim zarysowaniem świata, bohaterów po obaleniu Supka, aby w trymiga wprowadzić nowe zagrożenie dynamicznym tempem – Batman (nie)próbuje odbudować świat, pojawia się nowa ekipa (dobrze znana Batkowii), która na swój sposób chce postawić świat na nogi (intencje ok, realizacja niekoniecznie).

Lubicie pierwsze tomu „Injustice” napisane przez Taylora? To i tu się nie oderwiecie! To wielowarstwowa historia z dobrym tempem, w której Taylor bawi się motywami, zdolnościami postaci prowadząc do scen akcji zostających w pamięci – duża w tym zasługa zaskakującym zwrotom akcji opierających się na: stronniczości postaci (oj Harley!), osobistych wątkach (Black Canary i Green Arrow!), śmiertelności postaci (na starcie o tym się przekonujemy), humorowi sytuacyjnemu (Connor i Dr Fate) oraz… usytuowaniu bohaterów (komplikowanie samą obecnością PEWNYCH POSTACI). Siłą historii zostaje „wizytówka” Taylora, czyli wątki emocjonalno-osobiste. Za każdym razem, zanim wydarzy się coś przełomowego, jest czas i miejsce, aby pobyć z postaciami, dać im porozmawiać, uderzyć w ich relacje czy charaktery – bardzo często to ciszą przed burzą, które podbudowują grunt, że potem z bólem serca (i chusteczkami w rękach) przyjmuje się pewne rozwiązania.

Tylko mam problem z wątkiem Batmana i Damiana: gigantyczny punkt zwrotny, spora draka, która po rozwiązaniu rozpływa się – wszyscy zapominają o problemie, każdy idzie w swoją stronę i żyje swoim życie, a „punkt problemu” leży w łóżku i popija herbatkę. Taylor miał super pomysł na wątek, ale potem? Jakby bał się wycisnąć z tego więcej…

Redondo i Sampere byli gwarantem, że rysunki są na wysokim poziomie – nowoczesny, dynamiczny styl efektowny zarówno w akcji jak i spokojniejszych scenach: precyzja, anatomiczne proporcje, czyste linie, różnorodna mimika, przejrzysta akcja, sporo detali czy efektów podkręcających wrażenia z żywą i różnorodną kolorystyką.

Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.