Black Lightnig – Recenzja serialu

Podobał mi się 4 sezon “Black Lightninga”. Szkoda, że to już koniec. Wyróżniający się serial DC w ofercie Arrowverse, jakościowo, zaraz po “Superman & Lois”.

Serial lubiłem od pierwszego sezonu. Stykał mi od fabuły, po efekty specjalne. Główny wątek był fajnie prowadzony, postacie również, i udało się to utrzymać twórcom do finału. Serial poruszał wątki problemów czarnoskórych i uważam, że było to zrobione poprawnie. Nie dobrze, ale poprawnie. Fabuła interesowała mnie do samego końca i cieszę się, że twórcy nie podeszli do tematu schematycznie, jak z resztą seriali. Główny wątek się ciągnie, wzbogaca się o różne motywy, postacie dostają własne sprawy, gdzie mogą się wykazać, z czasem obserwujemy konsekwencje wcześniejszych wydarzeń. Brak mocnego związania z resztą uniwersum wyszedł tylko na plus.

Idealnie nie był i nie jest do samego końca. Dopiero w finalnie mogłem sobie ponarzekać na kilka rozwiązań, które były z dupy, bądź ten naciągane. Moim faworytem jest recasting Jennifer. Raz, że zostało to tak idiotycznie zrobione, że aż głowa mała, dwa, że później producenci postanowili się z tego wykręcić. Zatem… po co takie kombinowanie i robienie szumu medialnego w okół recastingu, skoro finalnie wyszło co wyszło? Ktoś tu zapomniał pomyśleć.

Drugie miejsce w szczytach absurdu zajmuje Lynn. Postać może rywalizować z Iris o tytuł najbardziej irytującej postaci Arrowverse. Przemilczy idiotyzm jej historii, skupmy się na jej charakterze. Notorycznie podejmowane głupie decyzje i zwalanie winny na innych, samej dopiero błagając o wybaczenie, gdy ktoś za nią postanowił wyjść z przeprosinami. Ugh…

Największe zaskoczenia miałem z Gambim i Khalilem. Piorunujący odpowiednik Alferda był moim numerem jeden od pierwszego odcinka, i trzymał opinię do samego końca. Świetnie wykreowana postać i dobrze zagrana. Aż się miło zaskoczyłem, kiedy zobaczyłem aktora w Szybkich i Wściekłych podczas ostatniego rewatchu. Natomiast Khalil przeszedł fajną przemianę na ekranie i w finalne był bardzo interesującą postacią z problemem dualizmu. Choć byłem negatywnie nastawiony do serialowego spin-offu z nim w roli głównej, po 4 sezonie “Black Lightning” pomyślałem, że wcale nie był to taki głupi pomysł. Niegłupi, ale nadal zbędny.

Black Lightning” będę dobrze wspominał. Jest to dobrze nakręcony serial, pozytywnie wyróżniający się w Arrowverse. Chciałbym więcej, ale nie mam do twórców żalu, że postanowili go skończyć. Lepiej teraz niż robić z niego tasiemca (Hej Flash), który z sezonu na sezon będzie coraz gorszy do stopnia, że wylądowałby na kupce wstydu i żalu.

“Black Lightning” dostępny jest na platformie Netflix.