Nowi Młodzi Tytani. Terminator i Trygon

Znowu przeczytałem fajny komiks! Kolejna udana premiera w ramach kolekcji DC Bohaterowie i Złoczyńcy.

Komiksy z lat 80. nabierają z wiekiem wartości, niczym stare, dobre wino. „Terminator i Trygon” doskonale to potwierdza! Jest to początek kultowej serii, stworzonej przez legendarnych twórców, którzy wzbogacili świat DC, nadając mu więcej kolorów, atrakcyjności i charakteru. W komiksie obserwujemy narodziny nowej grupy superbohaterów, złożonej z podopiecznych legendarnych ikon. Ich głównym zadaniem jest powstrzymanie sił wywodzących się z mrocznego, magicznego wymiaru oraz stawianie czoła różnorodnym wyzwaniom, które pojawią się na ich drodze.

Ten komiks to przykład, jak na pozór proste, klasyczne walki ze złoczyńcami zyskują na unikalność, dzięki kreatywnym zabiegom narracyjnym np. nietypowe sposoby wprowadzania zagrożenia jak Trygon czy Deathstroke, kreatywne metody walk z zagrożeniami, realne zagrożenia nie oszczędzające superbohaterów, czy stopniowe, długofalowe podbudowywanie wątków przy wykorzystaniu złożonych osobowości i relacji bohaterów np. Raven siejąca zamieszanie wewnętrznymi manipulacjami – komiks oferuje więcej i lepiej, niż niejedna współczesna historia z peleryniarzmi.

Co najważniejsze, komiks koncentruje się na bohaterach. Każdy z nich posiada wyrazisty charakter, indywidualne traumy, które dodają postaciom głębi i umożliwiają czytelnikowi utożsamienie się z nimi dzięki ich przyziemności i kompletnym przedstawieniu. Opowieści stają się bardziej autentyczne, podobnie postacie, dzięki szerokiej ekspozycji środowisk, w których bohaterowie dorastali – od luksusowego życia Beast Boya po skromne życie na przedmieściach Kory. Bardzo ważne elementy, o których wielu komiksowych twórców zapomina pisząc komiksy drużynowe.

Mimo to, odnoszę wrażenie, że komiksy z lat 80. z każdym rokiem stają się trudniejsze do czytania. Przytłaczają ilością tekstu, które często dominują pojedyncze panele, a specyficzny charakter dialogów, oparty na nienaturalnych zwrotach, sztywności oraz opisywaniu oczywistości, jest ich nieuniknioną wadą. Te wady mogą wydłużać czas czytania i momentami zniechęcać, szczególnie gdy wydaje się, że akcja stoi w miejscu, a rozmowy są zapychaczowe.

Rysunki to do perfekcji oddana „stara szkoła”, którą uwielbiam.