Podsumowanie kolejnych walk z „DC K.O.” (Garrick vs Gardner; Luthor vs Etrigan; Red Hood vs Joker)
Kolejne rundy „DC K.O.” za nami!
Jason nie dostał zasłużonego rozliczenia, bo przegrał swój pojedynek w „DC K.O.: The Joker vs. Red Hood”. Pierwsza runda toczyła się na przedmieściach Gotham, które wygrał Joker przemieniając się w jakiegoś demona, co było mocno naciągane zważając na fakt, że wcześniej Jason przebił go bronią na wylot (i to w takim miejscu, że zgon na miejscu). Druga runda była powrotem do śmierci Jasona, z której chłopak wyszedł na tarczy, a Joker został wysadzony. No i finałowa walka toczyła się w miejscu znanym fanom Husha… i ten przebieg turnieju jest najbardziej kontrowersyjny. Jeden i drugi zatłukł przeciwnika i choć pierwszy odpadł Jokera to wywinął się śmierci mechanizmem, który aktywował jego serce. Walka była konkretnie brutalna (tak jak oczekiwałem), grała na emocjach (szczególnie w drugiej rundzie, spoczko), ale te przegięcia fabularne na korzyść Jokera były WTF.
Garrick pokazał, że wiek to tylko liczby, ale ostatecznie ugiął się sile Gardnera w „The Flash #28”. Zaczęło się na śmiesznie, czyli Garrick zaproponował, aby pierwsza runda była rozgrywką w warcaby, na co Gardner nie miał cierpliwości i za pomocą pierścienia stworzył wir, który pociął speedstera, kiedy ten okrążał go. Druga runda pokazała cały potencjał Garricka, kiedy przemienił się w czyste Speed Force i tak kiereszował Gardnera piorunami, że wysadził go w powietrze (krwawa akcja, lubię to!). No i w trzeciej rundzie Gardner przyjął formę Vuldariana, dzięki której uziemił Garricka i wysadził go rakietą. Walka jak najbardziej na plus, bo każdy z nich dobrze główkował, nie hamowali się i nawet w chwilach porażki dobrze prezentowali się (choć wynik może budzić kontrowersje, ale z drugiej strony Garrick odstaje prędkością i kreatywnością od pozostałych speedsterów więc…).
Satysfakcjonujące było zwycięstwo Luthora w starciu z Etriganem (Superman #23). Zaczęło się z grubej rury, czyli po kilku potężnych ciosach Etrigan (dosłownie) spalił Luthora. Druga runda przebiegała lepiej dla Łysego, bo nie tyle wybrał zbroję Supkową (DC Rebirth), ale wykorzystał swoje robociki, żeby przetłoczyć Etrigana i pokonać go. No i trzecia runda… walka z piekle, nagi i bezbronny Luthor. W jaki sposób wygrał? Kiedyś, gdzieś, poduczył się magii i użył inkantacji do uwolnienia Jasona spod wpływu Etrigana, po czym wchłonął demona. Starcie kreatywnie zaaranżowane, sposób zwycięstwa najmniej oczywisty, a świetnie oddające wybieganie Luthora o kilka kroków w przód (oczywiście przymykając okiem na to jak bardzo było to przekombinowane).
W tie-inach toczyła się zakulisowa walka wśród organizatorów – Time Trapper dołączył do Grodda okładającego Boostera. O ile akcja niewiele ruszyła do przodu, tak interesujący był zwrot, kiedy Luthor dowiedział się o ustawce od Grodda – najprawdopodobniej #3-4 skupią się na tym.


