Ptaki nocy: Tajemnice i morderstwa

Ptaki Nocy nie podbiły światowego box office. Przychód na dzień dzisiejszy jest poniżej oczekiwań. Wielu obwinia kiepski marketing, na niekorzyść działa również obecna sytuacja na świecie. Premiera filmu zachęciła Egmonta do wydania “Birds of Prey” od Gail Simone. Przez lata za runem Simone ciągną się pochlebne opinie. Czy uzasadnione?

“Ptaki Nocy: Tajemnice i morderstwa” przedstawia początki tytułowej grupy pod kierownictwem Barbary Gordon. Historia rozpoczyna się trwającym już konfliktem z obsesyjnym Savantem, którego celem jest Batman. Za nienawiścią Savanta kryje się błaha i dość naiwna historia. Przestępca opracowuje złożony plan, którego częścią jest Oracle. Tak oto Oracle oraz Black Canary wpadają w sidła Savanta, konkretniej mówiąc Dinah. Oracle nie jest w stanie uwolnić przyjaciółkę, dlatego o pomoc zwraca się do Huntress. I tak formuje się tytułowa drużyna.

Od pierwszych stron zauważycie, że komiks ni jak ma się do najnowszego filmu DC. Różnice nie tylko widzimy w historii czy koncepcji uformowania drużyny, ale przede wszystkim klimatu. Historia od samego początku jest bardzo dojrzała oraz na swój sposób mroczna. Nie brakuje tu spisków, zdrad czy mało korzystnych sojuszy. Gail Simone skoncentrowała się przede wszystkim na przedstawieniu głównych bohaterek jako silnych kobitek, które o każdej porze dnia i nocy skopią męskie zadki umięśnionych facetów. Na tej podstawie możemy pierwszą historię potraktować jako mocny feministyczny przekaz. Osobiście nie przeszkadzało mi to. Druga historia będzie ratunkiem dla przeciwników pierwszej. Z jednej strony mamy kontynuację wątku z pierwszej historii będącego konsekwencją pewnej decyzji Oracle, z drugiej prowadzony jest ciekawy wątek Black Canary z gościnnym występem Shivy.

Gail Simone dołożyła kilka cegiełek ku rozwinięciu postaci Oracle i Black Canary. Scenarzystka udowodniła, że Oracle nie jest wyłącznie informatyczką przykutą do wózka. Przede wszystkim jest to Barbara, która w dalszym ciągu potrafi postawić na swoim oraz skopać dupsko mimo paraliżu. Black Canary gorzej prezentowała się przy Oracle. Moje serduszko zostało skradzione przez Black Canary. Simone ukazała ją nie tylko jako twardą babeczkę, ale przede wszystkim wrażliwą. Najgorzej niestety została potraktowana Huntress, która pełni wyłącznie rolę “killerki” – przyjdź z pomocą, kiedy nie mamy co zrobić, odejdź i tak w kółko.

Przy rysunkach pracowało aż 3 artystów, a Ed Benes zapisał się jako mój ulubieniec. Kreska Benesa jest bardzo dojrzała ukazując wiarygodnie postacie. Benes świetnie wczuwa się dynamiczne sceny. Jedynym zastrzeżeniem jest zbyt mocne eksponowanie damskich części ciała. Części czytelników może podpasować mocne eksponowanie biustu czy pośladków, ale było tego zdecydowanie za dużo…

“Ptaki nocy: Tajemnice i morderstwa” jest bardzo dobrą pozycją obrazującą początki tytułowej drużyny. Mamy tu spójną i świetnie rozpisaną historię, dobrze ujęte charaktery występujących postaci oraz ładną kreskę. Mam zastrzeżenia wobec prowadzenia Huntress oraz mocnego eksponowania pewnych detali, ale jestem w stanie na to przymknąć oko. Byłem zachwycony najnowszym filmem DC, ale zmieniłem zdanie po zapoznaniu się z Ptakami Nocy od Simone. Dlaczego film choć trochę nie był podobny tego komiksu?

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks możecie nabyć w internetowym sklepie Egmontu.