Podsumowanie ostatnich serii „Aboslute Universe” (Batman, Wonder Woman, Superman i Flash

Podsumowanie, co ostatnio działo się w seriach „Absolute” (nadrobiłem zaległości, duże zaległości)

*MOŻLIWE SPOILERY*

– „Absolute Batman #24” to idealna cisza przed burzą, choć… nie do końca, bo grzmiało w tym zeszycie, że aż miło – Baśka przygotowała się do pełnoprawnego debiutu jako Batgirl (choć dopiero na końcu), a Batman, po wcześniej zmobilizowaniu przez jego matkę, rozliczył się ze Scarecrow. Starcie ze Strachem nie było tak mięsiste jak z Mr Freeze czy Bane’m, ale w pełni satysfakcjonujące w ramach wątku jaki Snyder ukręcił wokół niego (największy + za sianie wątpliwości w Batmanie, rycia jego głowy, no i na moment „prawdziwa” forma Stracha była totalnie creepy)

– „Absolute Flash #19” dał nam pojedynek Wally’ego z Zolomonem oraz Lindy z Absolute Abrakadarbą. Drugi pojedynek zażenował mnie pokazując prawdziwą formę Abry (był piekielnie niezły jako demoniczny mag, a tu… zwykły starzec bawiący się iluzjami i na strzała – BRAK SŁÓW, AŻ CHCE SIĘ KRZYKNĄĆ „CO ONI CI KU*** ZROBILI). Z kolei ciężko wiązać większe emocje ze starcia „speedsterów”, bo to była najbardziej klasyczne mordobicie ever, bez jakiegokolwiek kreatywnego podejścia do zdolności walczących. Końcówka sprowadziła Ray Palmera i… nie do końca podoba mi się traktowania tego tytułu jako festiwalu bohaterów (dosłownie nowe wersje postaci wchodzą tu „od tak”).

– „Absolute Wonder Woman #24” to starcie Amazonki z pachołkami „oka Zeusa”, które przywodziło w pamięci początek serii – wielkie demony, głównie rąbanka, przeplatana retrospekcjami odsłaniajacymi cenne informacje o Wonder Woman. Tylko starcie w tym numerze szło z mniejszą pompą, bo retrospekcje wyrywało z rytmu, ale… zrobiło bardzo dobry grunt po ostatnie wejście Cheetah w pełnej krasie (chcę już ją zobaczyć w akcji!).

– „Absolute Superman #24” to przegadany komiks poświęcony relacji Ironsa z Supermanem (przeplatany pojedynczymi ujęciami walki z różnymi, mniejszymi złoczyńcami – nic specjalnego). Przyjemna odskocznia od akcji, bo bardzo dobrze przedstawiłą postać Ironsa, tego co sobą reprezentuje i „drogę” jak relacja chłopaków przetarła się, a Irons wykuł sobie wypasioną zbroję i zaliczył pełnoprawny debiut jako Steel.