Najczarniejsza Noc

Premiera “Najczarniejszej Nocy” była zdecydowanie jedną z najbardziej wyczekiwanych pozycji roku (jak i najgłośniejszą). Nic dziwnego biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z eventem o ogromnym rozmachu i wpływem na uniwersum. Część recenzentów skłania się nawet do stwierdzenia, że poniekąd event należy traktować jako kolejny Kryzys. Czy tak też było?

“Najczarniejsza noc” pochłonęła mnie praktycznie od razu. Jest to kolejna ogromna pozycja, która ukazała się w ramach DC Delux z masą dodatków. Historia uwzględnia wyłącznie 8 głównych numerów eventów. Całość zaczyna się spokojnie. Wspomnienia zmarłych, miłosne dramy itp. Jest to wyłącznie cisza przed burzą, która szybko mija. Od pojawienia się czarnych pierścieni mamy nieustające spektakularne bitwy oraz zwroty akcji. Geoff Johns od samego początku narzuca szybkie tempo akcji i utrzymuje je do samego końca. Event bardzo ładnie łączy dotychczas poruszone wątki na łamach komiksów Johnsa wykorzystując wcześniej debiutujące postacie jak przedstawiciele pozostałych korpusów. Ponadto Geoff zagłębia się w początki wszechświata (i powstania Korpusów) dodając kolejne spójne ciekawostki.

Nie jeden czytelnik może potraktować “Najczarniejszą Noc” jako kolejną historię, w której superbohaterowie muszą stawić czoła nadzwyczajnej pladze zombie. Poniekąd to prawda, co jest nawet wspomnienie we posłowiu. Johns na szczęście rezygnuje z typowego zombie wizerunku i nadaje zmartwychwstałym kreaturom osobowości. Ani jeden z przedstawicieli przeciwnego korpusu nie jest bezmyślną kreaturą, która padnie na hita. Każda Czarna Latarnia stanowi nie lada zagrożenie, co podkreślone jest na każdym kroku.

Jesteście znudzeni heroicznymi historiami, w których główne skrzypce grają Batman, Superman lub Wonder Woman? Zatem “Najczarniejsza Noc” skierowana jest do Was. Przez historię przewija się mnóstwo bohaterów, a najważniejsze role trafiają do innych postaci jak Jordan, Allen, Sinestro czy Dawn.

Ivan Reis był idealnym wyborem na artystę. Od pierwszej strony czuć, że Reis świetnie uzupełnia się z Johnsem nadając odpowiednią dynamikę. Szkice Reisa utrzymują właściwe proporcje w każdym momencie, emocje na twarzach bohaterów są przedstawione bardzo realistycznie, a dwustronne rozkładówki są miodem dla oczu. Po lekturze zapadło mi w pamięć wiele wspaniałych kadrów.

Wszystko brzmi pięknie, ale idealnie nie mogło być. Największą wadą “Najczarniejszej Nocy” jest wydanie jej bez poprzedzających komiksów oraz uzupełniających tie-inów, których było od groma i ciut ciut. Główna oś eventu jest przyswajalna bezproblemowo, lecz brak tie inów powoduje, że nie jesteśmy doinformowani w wielu interesujących wątkach np. zjednoczenia Korpusów lub tajemniczy wątek Dawn. Nawet w posłowiu możemy przeczytać, że “Najczarniejsza Noc” stanowi finał trylogii Johnsa (“Green Lantern: Rebirth”, “Sinestro War”, “Blackest Night”). Wydanie ostatniej pozycji pozbawia nas możliwości bliższego poznania historii każdego z Korpusów czy też relacji między bohaterami. Zupełnie nie rozumiem decyzji wydawnictwa pod tym kątem, ale niestety czasu nie cofniemy, a nikła jest szansa na pojawienie się wspomnianych pozycji oraz tie inów w polskim wydaniu.

“Najczarniejsza Noc” nie bez powodu uznawana jest za jeden z najciekawszych eventów, którego skala porównywalna jest z kolejnym Kryzysem. Johnsowi udało się w bardzo ciekawy sposób sprowadzić zagrożenie, o którym słyszeliśmy za każdym razem wypowiedzenia przysięgi zielonych latarni. Korpus czarnych latarni sprowadził nie lada zagrożenie, którego skala dotknęła cały wszechświat, na każdym kroku siejąc panikę. W komiksie jest bardzo dużo akcji i zaskakujących zwrotów, a rysunki Reisa genialnie oddają to co powinny. Polecam każdemu “Najczarniejsza Noc”. Zdecydowanie jest to obowiązkowa pozycja dla sympatyków DC i większych eventów. Przestrzegam jednak, że brak tie-inów ma bardzo negatywny wpływ na komiks. Nie bójcie się jednak, sama główna oś jest bardziej przyswajalna niż Metalu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks do nabycia w internetowym sklepie Egmontu.