Liga Sprawiedliwości: Mrok – Recenzja

Od lat chodzą pogłoski o aktorskiej produkcji z Mroczną Ligą Sprawiedliwych. Wpierw mówiło się o filmie, następnie o serialowym projekcie. Obydwa projekty okazały się niewypałem. Tymczasem magiczna Liga zadebiutowała w animowanym uniwersum DC. Mowa rzecz jasna o animowanym filmie “Liga Sprawiedliwości: Mrok”. Czy warto zainteresować się produkcją?

Świat zalewa fala morderstwo z nutką magii. Członkowi Ligi stwierdzają, że sami nie podołają magicznym wyzwaniom. Zatem pomocy należy szukać u ekspertów magii i tu pojawia się Constantine. Demonolog łączy siły z Batmanem oraz pozostałymi adeptami magii, by wspólnie pożegnać zagrożenie nękające społeczeństwo.

Animacja jest świetnym wprowadzeniem widza w magiczny świat DC. Poznajemy najważniejszych adeptów magii, ich genezy oraz relacje między członkami. Producenci zdecydowali się zrezygnować z części klasycznych wdzianek na rzecz współczesnych kreacji, które w mniejszym stopniu eksponują części ciała. Genezy zostały przedstawione bez większych modyfikacji względem pierwowzorów. Mam małe dwa zastrzeżenia. Nie podobało mi się zobrazowanie demona Etrigana, który pełnił rolę Marvelowego Hulka. Jesteśmy w opresji? Zatem wypowiedzmy zaklęcie, czekajmy aż Etrigan pozamiata i pożegnajmy demona. Demoniczny byt został sprowadzony do roli killera, a jak doskonale wiemy, producenci mogli więcej wycisnąć z tej pomarańczy.

Kolejnym zastrzeżeniem jest zbędna obecność członków JL w animacji. Mroczna Liga Sprawiedliwości jest dosyć młodą drużyną. Swój debiut zaliczyła w 2011r. Część postaci jest dobrze znana czytelnikom od kilkunastu lat. Niestety nie wszystkie. Producenci prawdopodobnie byli świadomi, że młoda ekipa może nie przykuć uwagę widza więc postanowili zachęcić do seansu upychając ikony. Marketingowo było to dobre posunięcie, fabularnie nie zaszkodziło, ale było zbędne. Zielona Latarnia, Superman czy Wonder Woman kompletnie nic nie robią (powoli wypieram ich obecność z pamięci), a Batman, którego w filmie najwięcej, spełnia się wyłącznie jako element humorystyczny w dialogach z Constantine lub Deadmanem.

Jakościowo animacja nie odstaje od poprzednich produkcji, nie robi również kroku milowego. Ot kreska jest dynamiczna, realistycznie ukazująca proporcje postaci, a przede wszystkim bardzo klimatyczna. Fabularnie narzucony jest ciężki mroczny klimat, a animacja wraz z muzyką podkreślają to na każdym kroku. Obsada robi kawał niezłej roboty, a obecność Matta Ryana znanego z Arrowverse jest pozytywnym zaskoczeniem.

Małym zgrzytem jest jest informacja o dodatkowych materiałach w porównaniu z faktycznym stanem. Plus dla dystrybutora za zapewnienie szerokiego wachlarza wersji językowych. Wśród nich znajdziemy m.in. polskie czy angielskie napisy oraz polski lektor. Niestety po opisie możemy oczekiwać dużo dodatkowych materiałów. W rzeczywistości dostaliśmy kilka zwiastunów i tyle…

Liga Sprawiedliwości: Mrok jest bardzo dobrym wprowadzeniem do mrocznego zakątka DC z odrobiną magii. Mroczna historia odsłania nowe zakamarki uniwersum DC, bijąc na głowę niektóre z poprzednim tytułów jak “Batman i Harley Quinn”. Tytuł wyróżnia się od pozostałych animacji DC nie tylko gamą postaci ale przede wszystkim panującym klimatem. Animacja z całą pewnością zagości w czołówce najmocniejszych tytułów DC. Mocna 8-emka w skali 1-10.

Dziękujemy sklepowi Gandalf za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.
Komiks i inne pozycje superbohaterskie znajdziecie w tej kategorii sklepu internetowego.